Dziady Śmiguśne w Dobrej

Grupa przebranych mężczyzn.
Wieś Dobra w powiecie limanowskim słynie z tradycji nazywanej Dziadami Śmiguśnymi. Ich historia sięga dawnych czasów, gdy w XIII wieku ziemie polskie gnębione były przez najazdy tatarskie. W tym czasie w okolice Limanowej dotarli jeńcy wypuszczeni z niewoli tatarskiej, z obozu rozbitego nieopodal. Jeńcy błąkali się, brudni, zaniedbani i pozbawieni języków. Komunikowali się nieartykułowanymi dźwiękami. Mieszkańcy wsi Dobra okazali litość i udzielili schronienia, przygarniając nieszczęśników. Od dobrego serca mieszkańców i dobrego uczynku wywodzi się nazwa miejscowości.

Na pamiątkę tego wydarzenia co roku w poniedziałek wielkanocny w centrum Dobrej pojawiają się przebierańcy, zwani Dziadami Śmiguśnymi.  W ich rolę wcielają się miejscowi kawalerowie. Na głowach mają słomiane czapki, zakładają też płaszcze lub kamizelki, które sami wcześniej zrobili ze sznurów skręconych ze słomy. Twarze zakrywają futrzanymi maskami. Nie odzywają się, tylko wydają pomruki i trąbią na blaszanym rogu. Taki strój wywodzi się stąd, że niewolnicy mieli pokaleczone twarze i obcięte języki – nie mogli więc mówić.  Przyodziani w łachmany, byli także otuleni słomą.

Dawniej maszkary chodziły od domu do domu, stukały w drzwi kijami. Gestykulując i polewając dom wodą, prosiły o poczęstunek. Dziś pojawiają się na ulicach i na rynku zatrzymują przechodniów i samochody prosząc o datki. Centralne miejsce zwyczaju zajęło oblewanie panien wodą – co zresztą wiąże się ze śmigusem-dyngusem i ma przynieść dziewczynom powodzenie. Inna interpretacja tradycji Dziadów Śmiguśnych to nawiązanie m.in. do biblijnego motywu, mówiącego o wysłannikach żydowskich, którzy nie uwierzyli w Zmartwychwstanie Jezusa, w wyniku czego stracili mowę.