Szopki krakowskie. Światowy fenomen z listy UNESCO

Szopki krakowskie stojące na stopniach monumentu, w tle wieże kościoła
W pierwszy czwartek grudnia na Rynku w Krakowie zobaczymy krakowskie szopki. To Bożonarodzeniowa tradycja, która swoimi korzeniami sięga wczesnego średniowiecza.

Szopki to kulturowa wizytówka Krakowa. Nie ma takiej drugiej na świecie. Misterna, barwna, inspirowana krakowską architekturą, strzelista, wielopoziomowa konstrukcja, której serce bije pod Wawelem, jest znakiem rozpoznawczym miasta.  Symbolem przywiązania do tradycji, obrzędów i wiary, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, często z ojca na syna.  Powodem naszej dumy. Miał ją w swojej kolekcji Charles de Gaulle i prezydent Czechosłowacji generał Ludvik Svoboda. Od 2014 roku krakowskie szopkarstwo znajduje się na Krajowej Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a w 2018 roku zostało wpisane jako pierwsze polskie zjawisko na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości prowadzoną przez UNESCO. Małopolska Trasa Dziedzictwa Kulturowego jest jedną z największych atrakcji Polski.

Szopka matka

Historia prezentowania biblijnych zdarzeń związanych z Bożym Narodzeniem wywodzi się jeszcze ze średniowiecza, kiedy w miastach odbywały się barwne widowiska. Tradycja krakowskiej szopki w swym obecnym kształcie zaczęła się w drugiej połowie XIX wieku, pewnie w jeden z zimowych dni, kiedy roboty przy budowach się skończyły i nastawały przymrozki. Kiedy rzemieślnicy nie mieli co robić, a pieniędzy na życie brakowało. Taka szopka mogła być idealnym sposobem na zabicie wolnego czasu, albo źródłem zarobku w martwym sezonie. Dlatego murarze i budowlańcy z Krowodrzy, Zwierzyńca, Czarnej Wsi, Grzegórzek i Ludwinowa zaczynali zimą budować szopki.  Kto wykonał ją pierwszy? Nie wiadomo. Wiadomo, że każdy z wykonawców robił to krok po kroku, wycinając ręcznie wszystkie elementy, inspirując się tym, co ma przed oczami – Krakowem. Dlatego szopki spod Wawelu nie przypominały żadnych innych, zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Wiadomo za to, kto był tym pierwszym, który stworzył tak zwany model krakowski –  Michał Ezenkier, kaflarz i murarz z Krowodrzy, twórca szopki-matki. Tak o nim pisał w opublikowanej broszurce o szopce krakowskiej Stanisław Estreicher: „Stary Michał to weteran szopkowy. Od lat czterdziestu, bo od roku 1864 chadza zimą co roku z szopką po Krakowie, a jesienią lepi szopki i struga i ubiera figurki. Jego szopki mają sławę najpiękniejszych, figurki jego ubierania są najstrojniejsze. On to sam obmyśla te bogate wieże, kopuły, krużganki, zdobiące szopkę krakowską na wzór Wawelu lub wieży Maryackiej…” I to ona wyznaczała przez wiele lat trendy i inspiracje, które stały się wzorem dla innych. 

Ezenkier ze swoim synem Leonem chodzili z szopką i grupą kolędniczą od 1864 roku do pierwszej wojny światowej. Najstarszą, bo ponad stuletnią szopkę Ezenkiera, można dziś podziwiać w Muzeum Etnograficznym. Prezentuje się wśród bogatej, bo liczącej 200 sztuk, kolekcji szopek krakowskich.

Budowa

Praca wymaga precyzji, skupienia i czasu. I tak jest od drugiej połowy XIX wieku, kiedy zaczęły powstawać pierwsze krakowskie szopki. Zwykle zaczyna się od ręcznego wycinania drewienek i listewek, potem wznosi się z nich wieże, precyzyjnie okleja ich ściany kolorowym papierem. Szybki w oknach mają koronkowe motywy regionalne. Inspiracją do budowy szopki są krakowskie świątynie ze strzelistymi wieżami, na czele z Bazyliką Mariacką, rzadziej Sukiennice.

Kukiełki strugało się długimi godzinami dłutem, czasami przygotowywano je z gałganków i drutu. Osadzano na patykach, jeśli miały się poruszać i przedstawiać historię o Bożym Narodzeniu. W tym świątecznym teatrum niektóre postaci się zmieniały, ale nie mogło zabraknąć w nim Świętej Rodziny, żłóbka, przy którym czuwały anioły i zwierzęta, pokłon bili pastuszkowie. Czasami pojawiała się w niej śmierć, diabeł, Żyd. Hołd składali i krakowiacy, i górale, a po szóstym stycznia pojawiali się Trzej Królowie i gwiazda. Jedni wstawiali do środka Lajkonika, smoka wawelskiego, a w okna wieży hejnalistę. Można było zamontować w konstrukcję kwiaciarkę z Rynku Głównego, generała Tadeusza Kościuszkę czy marszałka Józefa Piłsudskiego. Każdy element był precyzyjnie przemyślany, wierny tradycyjnym wymogom. I tak budowano ją krok po kroku, przez cały rok, by była gotowa przed Bożym Narodzeniem i z należytą powagą oddała hołd Nowonarodzonemu Jezusowi. Mniejsze szopki, które miały stanąć pod Drzewkiem Bożonarodzeniowym zwykle się sprzedawało. Większe, które miały nawet trzy metry wysokość, brało się do rąk i nosiło po kolędzie.  Widowisko lalkowe, w którym brały udział czasem całe rodziny, miało specjalnie napisane teksty i muzykę. W kolejnych latach szopka się zmieniała, pojawiały się w niej inne postaci historyczne, sposób oświetlania, materiały. Ale duch wciąż pozostał.

Konkurs

Zakaz chodzenia z szopkami po domach, wprowadzony przez Austriaków podczas I wojny światowej sprawił, że tradycja ich budowania powoli umierała. Ubolewali nad tym miłośnicy tradycji, którzy po zakończeniu wojny próbowali wskrzesić dawne obrzędy tak żywe w trakcie złotego okresu szopki krakowskiej. Udało im się przywrócić widowiska. Na krakowskich ulicach znów pojawili się kolędnicy, tyle że ich szopki coraz bardziej odstawały od tej stworzonej przez weterana Michała Ezenkiera.  Pomysł, by przywrócić im dawny styl poprzez konkurs, okazał się strzałem w dziesiątkę.

Jerzy Dobrzycki, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, wielki miłośnik historii i tradycji doprowadził, że w 1937 roku pod pomnik Adama Mickiewicza 86 twórców przyniosło swoje dzieła. Najpiękniejszą została szopka murarza z Krowodrzy Stanisława Polaka.  I tak została zapoczątkowana doroczna tradycja, przerwana okupacją hitlerowską, która trwa do dzisiaj. Od 1946 roku konkurs szopek organizuje Muzeum Krakowa

Pod pomnikiem Adama Mickiewicza

W każdy pierwszy czwartek grudnia krakowscy szopkarze zmierzają pod pomnik Adama Mickiewicza i wokół wieszcza, na wielkich schodach ustawiają zrobione przez siebie szopki krakowskie. Krakowianie i turyści tłumnie odwiedzają tę galerię pod niebem. Razem z hejnałem w samo południe artyści ustawiają się w orszak prowadzony przez krakowiaka z gwiazdą. Procesja przechodzi do Pałacu Krzysztofory, dziedziby Muzeum Krakowa, by poddać się ocenie szacownego jury. Dyrektor Muzeum ogłasza wyniki zwycięzców po kilku dniach, w niedzielę o godzinie 12. Szopki trafiają potem na pokonkursową wystawę.

Można ją zwiedzać do połowy lutego kolejnego roku.

 

 

Multimedia