Facebook link
Jesteś tutaj:
Powrót

Szlak pieszy: Beskid Makowski dla odkrywców

Szlak pieszy: Beskid Makowski dla odkrywców

Sielski krajobraz górskiej wioski wśród drzew. Przed dachami wiejskich domów widać budynek kościoła pokryty blachą, z wysoką wieżą z sygnaturką. Przed nim niższy budynek stojący w poprzek i ogrodzenie z siatki. Na około pasy pól i łąk. Niebo pogodne.
Skomielna Czarna Region turystyczny: Beskid Mały i Makowski
Nie znajdziecie tutaj zapierających dech w piersiach widoków i wysokich szczytów, ale jeśli cenicie sobie spokój, kameralność i trasy zupełnie poza utartymi szlakami, to Beskid Makowski jest idealną propozycją na wycieczkę. Zapraszamy na wędrówkę szlakami, które przechodząc przez sam środek Beskidu Makowskiego zabiorą Was w niezwykłą podróż po mało odkrytym, a bardzo atrakcyjnym skrawku Małopolski.

Piktogram z miejscem startu trasy Skomielna Czarna, parking przy kościele w centrum miejscowości.

Piktogram z dojazdem do miejsca startowego z drogi łączącej Pcim z Jordanowem należy skręcić w Tokarni w kierunku Skomielnej Czarnej i Bogdanówki.

Piktogram z czasem przejścia szlaku 8 godzin 30 minut

Stopień trudności: łatwy/średni. Największym wyzwaniem jest czas wędrówki

Piktogram z mapą trasy

Równoleżnikowy układ pasm wzniesień w Beskidzie Makowskim sprawia, że trudno w nim wytyczyć interesującą pętlę, która nie zawierałaby przynajmniej dwóch podejść. Na proponowanej trasie są cztery poważniejsze i kilka drobniejszych. Nie trzeba się ich jednak bać, maksymalna wysokość na jaką wejdziemy nie przekracza 850 metrów nad poziomem morza.

Przed nami Gorylka

W kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny znajduje się czczona przez wiernych kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Jako, że do 1946 roku wizerunek Maryi wisiał w świątyni w Kołomyi, na terenie dzisiejszej Ukrainy, tutejsza świątynia bywa nazywana Sanktuarium Matki Boskiej z Kołomyi. Początkowo obraz znajdował się na zamku w Kołomyi, później przeniesiono go do tamtejszego kościoła skąd został wywieziony wraz z ostatnią partią repatriantów. Trafił do Mielca, do mieszkania sióstr Petroneli Kossowskiej i Zuzanny Perejmy z domu Kossowska, które zabrały go z Kołomyi, potem do ojców kapucynów w Krakowie, aż w 1956 roku przekazano go do kościoła parafialnego w Skomielnej Czarnej.

Wchodzimy w drogę między kościołem a sklepem, wypatrując znaków szlaku zielonego. Szybko mijamy ostatnie zabudowania i rozpoczynamy podejście przez pola. Wkrótce po wkroczeniu do lasu jesteśmy już w najwyższym punkcie na tym odcinku (około 25 minut od wyruszenia na trasę) i rozpoczynamy zejście do Tokarni. Wychodząc ponownie na pola trzeba skręcić w lewo, by dojść do widocznych w dole domów. Przeoczywszy to miejsce można spokojnie iść dalej prosto. I tak zejdziemy do doliny.

Po dotarciu do głównej drogi biegnącej przez wieś skręcamy w prawo i przez kilka minut (zależnie od miejsca, w którym zeszliśmy) idziemy z biegiem potoku. Następnie kierujemy w lewo, zgodnie z drogowskazem do osiedla Knapy. Przechodzimy między domami po betonowych płytach, przecinamy asfaltową drogę i zmierzamy w kierunku osiedla Durki. Znaków jest tu niewiele, musimy ufać, że ulica prowadzi nas we właściwym kierunku. Po około 20-25 minutach marszu przez wieś zaczynamy niewielkie podejście, którego pokonanie zajmie nam około 10 minut.

Po kolejnym kwadransie dochodzimy do asfaltowej drogi, na której spotkamy znaki czarne i wraz z nimi kierujemy się w lewo. Po chwili jesteśmy na łuku drogi w prawo i wchodzimy między drzewa, przecinamy niewielki potok. Choć brak oznaczeń, to trzeba skręcić w pierwszą drogę w lewo. Teraz przed nami dość strome podejście na grzbiet pasma Koskowej Góry i Kotonia, na którego zachodnie fragmenty docieramy po około 2 ½ godzinie od wyruszenia na trasę. Minięcie domkowej kapliczki z kamienia w przysiółku Jaworzyny będzie świadczyło, że jesteśmy już blisko zakończenia podejścia.

Na części map pobliskie wzniesienie oznaczone jest jako Jaworzyński Wierch, na innych jako Gorylka. To drugie określenie brzmi bardziej oryginalnie, więc przyjmijmy, że na skrzyżowaniu Pod Gorylką żegnamy szlak zielony i odtąd będziemy wędrowali za znakami żółtymi w kierunku Koskowej Góry. Zanim ruszymy w dalszą drogę, warto odpocząć na pobliskich ławeczkach.

Czas wejść na Parszywkę

Wspomniany szlak żółty biegnie przez całe pasmo Koskowej Góry i Kotonia, można nim przejść w około 8 ½ godziny z Makowa Podhalańskiego do Pcimia. Jako ciekawostkę dodajmy, że bardziej na północ biegnie drugi szlak prowadzący przez cały Beskid Makowski: znaki czerwone wiodą z Zembrzyc przez Chełm, Palczę, pasmo Trzebuńskiej Góry i Sularzówki do Myślenic (czas przejścia według znaków około 10 godzin, w rzeczywistości nieco mniej).

My zmierzamy w odwrotnym kierunku, przez ponad trzy kwadranse będziemy schodzili stopniowo w dół, mijając po drodze grób partyzanta Armii Krajowej. Wychodząc z lasu na pola, można od razu kierować się na przełaj do widocznej w oddali kolejnej kapliczki domkowej, pamiętając o tym, że szlak wchodzi ponownie do lasu po jej prawej stronie.

Po około 10 minutach delikatnego podejścia skręcamy na rozwidleniu w lewo, schodzimy do potoku i po jego przekroczeniu rozpoczynamy kolejne podejście, tym razem w kierunku Parszywki. Przez ponad 30 minut jest dość stromo, potem podejście łagodnieje. Wkraczamy do kolejnego przysiółka, mijamy znajdującą się w nim kaplicę pw. świętej Anny i zaraz za nią skręcamy w prawo ku górnej krawędzi pól.

Z miejsca, gdzie po prawej stronie stoi w rzędzie kilka drzew roztacza się ciekawy widok na wschód, na dolinę Raby. Z miejsca położonego nieco dalej (poniżej masztu z przekaźnikami telekomunikacyjnymi) rozpościera się piękna panorama na południe: najbardziej rzuca się w oczy rozległy masyw Klimasa i Zembalowej oraz widoczny za nim grzbiet Lubonia (z przekaźnikiem telewizyjnym po lewej stronie). Bardziej w lewo długi masyw Lubogoszczy, stożkowaty Szczebel i inne szczyty Beskidu Wyspowego.

Kapliczki z ciekawymi historiami

Jeszcze chwila podejścia i staniemy na Parszywce, na której szczycie znajduje się między drzewami krzyż. Po chwili po lewej stronie ukaże się nam kaplica Weronika, która powstała w 2020 roku z inicjatywy Rodzinnej Grupy Turystyczno-Krajoznawczej „Nieprzemakalni”. Poświęcono ją tajemnicy Zmartwychwstania Chrystusa, która według tradycji została upamiętniona obrazem namalowanym z boskiego natchnienia, tak zwanym Mandylionem. Przed ukończeniem prac nad polichromią, którą wykonał brat Marcin Świąder, kapucyn, 13 maja 2021 roku w kapliczkę uderzył piorun powodując pożar. Spłonęła część sprzętu oraz ikona Zstąpienie do piekieł. Prace dokończono, ale nie udało się odzyskać pierwotnego blasku kolorystyki wnętrza. Pozostawione ślady zniszczeń, wśród nich czarcia łapa na podłodze, przypominają, jak niewiele brakowało, by ten niezwykły obiekt przestał istnieć.

Idziemy dalej po niemal płaskim terenie, spoglądając na pojawiające się co pewien czas widoki na południe aż po około pół godzinie marszu dojdziemy do kapliczki pod Koskową Górą, przy której spotkamy szlak niebieski (2 ½ godziny od Gorylki, około 5 godzin od wyruszenia na szlak).

Kapliczka została ufundowana w 1910 roku przez Jana Koska. W środku znajduje się figura przedstawiająca Chrystusa upadającego pod krzyżem, na której umieszczono nazwisko fundatora. Lokalne podanie głosi, że rzeźba była transportowana z Sidziny do Kalwarii Zebrzydowskiej, ale woły ciągnące wóz, na którym była umieszczona, stanęły na przełęczy i nie chciały dalej iść. Uznano to za bożą wskazówkę, aby w tym miejscu postawić kapliczkę.

Razem ze znakami niebieskimi idziemy przez kilkadziesiąt metrów prosto, po czym skręcamy w lewo ku widocznym w oddali domom. Dochodząc do nich, żegnamy szlak żółty, który biegnie w prawo, na szczyt Koskowej Góry i dalej do Makowa Podhalańskiego. My zaś kierujemy się za znakami niebieskimi drogą z ażurowych betonowych płyt na wprost, choć wydaje się, że prowadzi ona na czyjeś podwórko.

Przechodzimy między zabudowaniami, podchodzimy nieco pod górę, po czym rozpoczynamy przyjemne zejście. Trasa wiedzie przez las i polany, na których w okresie letnim kuszą poziomki, borówki i jeżyny. Po około godzinie od Koskowej Góry czeka nas dłuższe, ale łagodne podejście, którego pokonanie trwa około 15 minut. Dalej jest strome zejście do drogi łączącej Wieprzec ze Skomielną Czarną. Ostatni jego fragment jest niezbyt przyjemny ze względu na liczne luźne kamienie usuwające się spod nóg.

Po dotarciu do miejsca określanego jako Rola Jabconiowa (1 godzina 30 minut spod Koskowej Góry, około 6 ½ godziny ze Skomielnej Czarnej) czas na decyzję dotyczącą dalszej wędrówki: szlakiem według propozycji (zajmie to około 2 godzin) czy może „na skróty” drogą, wprost na parking (ponad 3 kilometry, a więc niespełna godzina marszu).

Ostatni wysiłek

Przy dobrej pogodzie i braku innych przeciwskazań proponujemy wypełnić plan w 100 procentach i ruszyć dalej szlakiem niebieskim. Przekraczamy drogę, mijamy zabudowania i rozpoczynamy kolejne podejście. Oficjalnie szlak biegnie niewielkim, kompletnie zarośniętym parowem, więc trzeba wędrować ledwo widoczną ścieżką po jego lewej stronie. Po dotarciu do polnej drogi skręcamy w prawo i przez kilka chwil możemy odetchnąć na łagodniejszym odcinku; wkrótce zakręt w lewo i znów strome podejście. Po około pół godzinie od wyruszenia z Roli Jabconiowej stok łagodnieje i spokojnie dochodzimy na Polanę Gronie, gdzie spotykamy szlak zielony. To właśnie nim wrócimy do punktu wyjścia, bo znaki niebieskie prowadzą dalej na południe, do Jordanowa.

My kierujemy się w lewo. Początkowo idziemy po płaskim terenie, a następnie lekko w dół. Wchodząc do kolejnego przysiółka, zobaczymy po prawej stronie, w pewnym oddaleniu od drogi, drewnianą kaplicę będącą Sanktuarium Pamięci Czynu Żołnierskiego wzniesione z inicjatywy żołnierzy Armii Krajowej Podhalańskiego Oddziału Partyzanckiego „Harnaś”. Intencje fundatorów wyjaśniono na pobliskim obelisku: By pozostała nie tylko legenda.

Potem jeszcze trwające około 20 minut łagodne podejście na Stołową Górę i rozpoczynamy ostatecznie i nieodwołalnie schodzenie do Skomielnej Czarnej.

Wychodząc z lasu na leżące nad nią pola, warto się zatrzymać, by odtworzyć sobie trasę jaką pokonaliśmy: wyraźnie widać polną drogę, którą rozpoczęliśmy wędrówki, zza wzniesienia nad Skomielną wyłania się masyw Kotonia, po lewej stronie Koskowa Góra z przekaźnikami. Wszystko w zasięgu wzroku, niby blisko, a jednak przeszliśmy około 25 kilometrów…

Schodząc do wsi, w pewnym miejscu szlak wchodzi na ledwo widoczną ścieżkę. Można też trzymać się drogi i nadkładając około 100 metrów wygodnie zejść do doliny, gdzie ponownie spotkamy znaki zielone i kierując się nimi dojdziemy do drogi z Wieprzca, przekroczymy potok Bogdanówka i znajdziemy się na parkingu przy kościele, gdzie zostawiliśmy samochód. Tak oto pokonaliśmy ponad 26 km w sercu Beskidu Makowskiego.


Obiekty na trasie