Pięć najpiękniejszych tras samochodowych Małopolski

Droga na Głodówkę
Macie czasem ochotę wsiąść w auto, uciec gdzieś i delektować się pięknem krajobrazu? To propozycje dla Was. W drogę!

Trasa pierwsza – Doliną Dunajca, czyli na tropach wulkanu i organów w których gra wiatr

Region: PodhaleGorce, Pieniny, Beskid Sądecki

Trasa: Nowy Targ – Łopuszna – Harklowa – Dębno Podhalańskie – Kluszkowce – Krościenko nad Dunajcem – Zabrzeż – do Krakowa przez Kamienicę i Mszanę Dolną – do Nowego Sącza przez Łącko

Liczba kilometrów: 49 (do Zabrzeża)

Oznaczenia drogi: DW 969, DW 968

Jedna z najpiękniejszych dróg w Polsce z uwagi na jej zmienność, położenie i widoki. Przy dobrej pogodzie, jadąc wzdłuż Dunajca i Jeziora Czorsztyńskiego, mamy panoramę na Tatry, Pieniny i Beskid Sądecki. Okazji do postojów, zwiedzania i wypoczynku bardzo dużo. Już zaraz za Nowym Targiem Łapuszna z XV-wiecznym kościołem, dworem rodziny Tetmajerów (tu urodził się Kazimierz Przerwa-Tetmajer, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli Młodej Polski) i ośrodkiem kultury poświęconym filozofowi, księdzu Józefowi Tischnerowi (stąd pochodził i na miejscowym cmentarzu jest pochowany). Dalej Dębno Podhalańskie z jednym z najpiękniejszych na świecie gotyckim drewnianym kościołem (Szlak Architektury Drewnianej). Droga wije się teraz między opadającymi stokami Pasma Lubania a brzegami Jeziora Czorsztyńskiego (spod mostu na Dunajcu można zobaczyć dwie wpadające do jeziora rzeki – Białkę i Dunajec). Kilka kilometrów za mostem rozpoczyna się widoczna po lewej ręce wieś Maniowy zbudowana w całości w latach 80. Stara wieś Maniowy została na dnie Jeziora Czorsztyńskiego i znana jest tylko z zachowanych fotografii. Zbiornik Czorsztyński nazywany także Jeziorem, planowany był jeszcze w międzywojniu, ze względu na powtarzające się katastrofalne powodzie w dolnej części Dunajca. Po wielu latach budowy, uruchomiony w lipcu 1997 roku zatrzymał wzbierającą właśnie w górnej części Białki i Dunajca gigantyczną falę wezbraniową. Przypomnijmy, że Polskę nawiedziła wtedy tzw. powódź tysiąclecia. O wysokości wody świadczy fakt, że woda przelała się w dniu oficjalnego otwarcia przez spust w koronie zapory. Zbiornik ma 9 kilometrów długości, 1,3 kilometra szerokości i prawie 30 kilometrów linii brzegowej. Przy średnim stanie rzek ma około 19 metrów głębokości, a jest w stanie pomieścić nawet 230 milionów metrów sześciennych wody.

Dalej Kluszkowce (zimą stacja narciarska – wyciąg działa także poza sezonem), latem kolejka górska z Góry Wdżar (dawny wulkan – miejsce niezwykłe). Góra (767 m nad poziomem morza) będąca zwornikiem między Gorcami i Pieninami jest jednym z najbardziej wszechstronnych miejsc turystycznych. Jest i tu park linowy, Bike Park, trasy rowerowe downhill, przyrodnicza ścieżka edukacyjna, miejsce dla wspinaczy skałkowych, a nawet bar na szczycie, z którego zachwycające widoki.  Można tu spędzić cały dzień. Parking pod dolną stacją wyciągów narciarskich albo na Przełęczy Snozka.

Koniecznie trzeba zrobić postój na Przełęczy Snozka (635 m nad poziomem morza – wygodny parking), skąd wyjątkowy widok na Tatry i Pieniny (w przedłużeniu Beskid Sądecki), Jezioro Czorsztyńskie i całą Kotlinę Nowotarską. Jest tu wyjątkowy pomnik – „Organy” Władysława Hasiora, który powstał w PRL na cześć tzw. utrwalaczy władzy ludowej. Intencja przeminęła, pomnik dzięki swojej oryginalności przetrwał. W czasie wiatru pomnik miał wydawać dźwięki niczym organy, a nawet są tacy, co to słyszeli.

Dalej zjeżdżamy do Krościenka nad Dunajcem, miejscowości na wpół uzdrowiskowej, pełnej niewielkich pensjonatów, z kościołem z połowy XVI wieku. Tu zaczynają się główne szlaki pienińskie – na Trzy Korony i na przełęcz Szopka oraz główny czerwony szlak na Turbacz przez pasmo Lubania. W Krościenku znów pojawia się nam Dunajec, który zniknął wcześniej za szczytami Pienin. Warto zwrócić uwagę na mosty na rzece. To jedyne połączenie drogowe pobliskiej Szczawnicy z resztą Polski. Mosty są bliźniacze, ale jeden z nich pochodzi aż z1934 roku. Jedziemy wzdłuż rzeki na południe i południowy wschód urokliwą, szeroką promenadową trasą przypominającą nieco włoskie drogi, mając po prawej ręce zbocza Beskidu Sądeckiego. W miejscowość Zabrzeż musimy dokonać wyboru – wracać w stronę Krakowa lub dojechać do Nowego Sącza. Warto przejechać tę trasę późnym popołudniem, kiedy słońce jest już na zachodzie. Wtedy jest znacznie lepsza widoczność, a słońce oświetla dokładnie szczyty Tatr.

Trasa druga – na Przełęcz Knurowską. Militarne tajemnice cesarstwa czyli najbardziej kręta droga w Małopolsce (wariant trasy pierwszej)

Region: Gorce

Trasa: Harklowa – Knurów – Przełęcz Knurowska – Ochotnica Górna – Ochotnica Dolna – Rzeka (Tylmowa)

Liczba kilometrów: około 26  kilometrów

Oznaczenia drogi: droga lokalna

Ta droga to prawdziwy zabytek. Nie tylko zabytek, ale i wojskowa tajemnica. Bo nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie inwestycje poczyniło Cesarstwo Austro-Węgierskie w trakcie I wojny światowej. Jedną z nich jest właśnie droga z Harklowej (późnogotycki drewniany kościół z końca XV wieku) na Przełęcz Knurowską do Ochotnicy Dolnej, która spełniała wymogi strategiczne będąc zapasowym szlakiem na wypadek odcięcia drogi Nowy Targ – Krościenko. Miała ona niespotykane gdzie indziej parametry: ostre zakręty, ale za to niewielkie spadki, jak na trasę, którą ma deniwelację ponad 300 m! Wszystko po to, aby konie mogły wyciągnąć ciężkie armaty, a artyleria nieprzyjaciela nie mogła się wstrzelać w jadące tędy konwój. Z tego ostatniego powodu została także obsadzona jesionami, które tworzą coś na kształt kopuł zasłaniając ją przed samolotami. Można tu zobaczyć niespotykane już prawie mijanki potrzebne do przepuszczenia transportów wojskowych o dużych gabarytach. To zupełnie niespodziewana pamiątka po wielkiej wojnie. Na przebiegu trasy istnieją jeszcze oryginalne przepusty sprzed 100 lat.

To co dla wojskowych było niezbędne, dla współczesnych jest wielkim utrudnieniem. Wąska, chyba najbardziej kręta droga w Małopolsce, nie ma żadnego znaczenia komunikacyjnego, za to wielkie turystyczne. Zaczynając trasę w Harklowej i mijając Knurów wspinamy się niczym samolot na wysokość 834 m nad poziomem morza, mając w tylnej szybie samochodu Kotlinę Nowotarską, Pieniny i Tatry. Z samej przełęczy widoki ograniczone, ale wystarczy przejść kawałek szlakiem czerwonym w stronę wschodnią, aby znaleźć jeden z najpiękniejszych widoków Podhala i Tatr. Przełęcz oddziela Gorce od jednego z jej pasm – Pasma Lubania. Zjeżdżamy już mniej krętą drogą do dwóch urokliwych miejscowości w głębokiej gorczańskiej dolinie, którą płynie potok Ochotnica – Ochotnicy Górnej i Dolnej. Górna jest popularnym miejscem letniskowym, ale bez natłoku fastfoodów, a jak twierdzą fachowcy jest także centrum kultury wołoskiej na Podhalu. Z doliny wyjeżdżamy w przysiółku Rzeka, przy ujściu potoku Ochotnica do Dunajca.

Trasa trzecia – pod Trzy Korony (wariant trasy pierwszej). Kto chciał zalać bezcenny kościół, skarby Inków i najpiękniejszy widok w Małopolsce

Region: Pieniny

Trasa: Dębno Podhalańskie – Frydman – Niedzica – Sromowce Wyżne – Sromowce Niżne  – Sromowce Wyżne – Czorsztyn – Kluszkowce – Dębno Podhalańskie

Liczba kilometrów: około 51

Oznaczenia drogi: trasy lokalne

Tylko ponad 50 kilometrów, a zwiedzania na trzy dni. Dębno Podhalańskie – znany nam już gotycki, drewniany kościółek, mógł nie istnieć. Jeżeli spojrzymy z drogi na ten skrawek Jeziora Czorsztyńskiego, zauważymy, że wieś Dębno wraz z kościółkiem leży na dziwnym cyplu i właściwie poniżej lustra zbiornika. Dębno Podhalańskie, podobnie jak Maniowy miało zniknąć pod wodą. Zalany miał być także bezcenny kościółek. Według powtarzanych opowieści, zbulwersowana tym Polonia amerykańska rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na rozebranie i przewiezienia świątyni do USA. Dlatego polskie władze postanowiły jednak wydzielić z planowanego zbiornika tereny Dębna i otoczyć je wysokimi wałami.

Dalej jedziemy na południowy wschód, mijamy niezwykle interesującą wieś Frydman z wczesnogotyckim kościołem ze świetnymi malowidłami ściennymi, ośmioboczną kaplicą i oryginalną wieżą oraz wczesnorenesansowym kasztelem, czyli dworem obronnym. Za Frydmanem droga wznosi się i nagle winduje nas około 200 metrów nad poziom jeziora. Dla niezwyczajnych może to być jakiś dyskomfort, dlatego warto o tym pamiętać. Kolejne kilka kilometrów przypomina lot samolotem. Droga raz nas unosi, raz zniża do poziomu jeziora. Przed oczami widzimy też całe Pasmo Lubania. Mijamy Falsztyn, gdzie można zjechać do zatoki przy jednym z najcenniejszych rezerwatów tej części kraju. „Zielone skałki” opadają stumetrowymi urwiskami do wód jeziora i stanowią część Pienińskiego Parku Narodowego. Dojeżdżamy do Niedzicy – to centrum tego regionu. Tu znajduje się średniowieczny zamek Dunajec (to jeden z zamków, w którym znajdować się ma legendarny skarb Inków) oraz spiętrzająca wody jeziora zapora wraz z elektrownią wodną. Zamek, z koroną zapory, są jednym z najatrakcyjniejszych miejsc Małopolski, a widok z zapory na Jezioro Czorsztyńskie, zamek nidzicki i leżący na drugim brzegu zamek Wronin w Czorsztynie jest jednym z symboli naszego regionu. Niedzica to także plaża nad jeziorem, wypożyczalnia sprzętu wodnego, a także przystań żeglugi, skąd można przepłynąć na drugi brzeg do Czorsztyna lub po całym jeziorze. Kłopotem, zwłaszcza w sezonie jest niewielka liczba miejsc do parkowania.

Zjeżdżamy w dół do Sromowiec Wyżnych, mijając mały Zbiornik Sromowicki, na dawny poziom Dunajca i dopiero stamtąd, oglądając się za siebie, zobaczyć można potęgę zapory. Tuż przed mostem na Dunajcu Polana Sosny, jedno z najciekawszych miejsc rekreacyjnych, węzeł drogi rowerowej VeloDunajec. Ponownie pniemy się do góry, by na szerokiej polanie skręcić z głównej trasy do Sromowiec Niżnych, do miejsca, w którym kończą się wszystkie drogi. Znów kręty odcinek wymagający uwagi, ale dość szybko znajdujemy się na dnie doliny Dunajca, jadąc do jedynego miejsca, z których można zobaczyć kilkusetmetrowe urwiska Trzech Koron. Mijamy po drodze przystań początkową spływu Dunajcem, a po kilku kilometrach docieramy do wsi. Dalej można wybrać się pieszo przez kładkę na Dunajcu do Czerwonego Klasztoru na słowackiej stronie rzeki lub do schroniska Trzy Korony. Wszystko w zasięgu kilkuset metrów.

Wracamy ta samą trasą do drogi głównej, znów pniemy się w górę serpentynami, tym razem wśród lasów i na grzbiecie północnych stoków Pienin, zjeżdżamy do Czorsztyna z równie malowniczym, ale będącym zabezpieczoną ruiną zamkiem. Oba zamki stanowiły niegdyś element obrony granic Królestwa Polski (Czorsztyn) i Węgier (Niedzica). Zamek czorsztyński, choć w gorszym stanie, sławę ma większą. Bywali tu polscy i węgierscy królowie, odbywał się ważne wydarzenia historyczne. Na dodatek budowla pomału dźwiga z się ruin. Sam Czorsztyn to miejscowość wypoczynkowa, pełna pensjonatów i innych miejsc noclegowych. Z Krościenka lokalną i wąską drogą, z której jeszcze wspanialsze widoki na jezioro, a przy odrobinie szczęścia także na Tatry, zjeżdżamy do Kluszkowiec i przez Maniowy wracamy do Dębna.

Trasa czwarta – do serca Tatr. Jak się jeździło się sto lat temu i skąd się bierze światełko betlejemskie

Region: Tatry, Podhale

Trasa: Zakopane – Poronin – Małe Ciche – Bukowina Tatrzańska – Głodówka – Droga Oswalda Balzera (Zazadnia-Brzeziny – Cyrhla) Zakopane

Liczba kilometrów: około 50 km

Oznaczenia drogi: 961, 960

Spróbujmy wyruszyć w przeszłość i wyobrazić sobie, jak jeździli turyści do Morskiego Oka przed ponad wiekiem, około roku 1900. Odbywała się to konnymi zaprzęgami – fasiągami. To wóz o drewnianej konstrukcji z wiklinowym koszem. W razie niepogody fasiąg okryty był brezentem. Podróż taka trwała w jedną stronę około 5-6 godzin. Ruszamy tą samą drogą.

Z Zakopanego na północ i dojeżdżając do Poronina skręcamy w stronę Bukowiny Tatrzańskiej. Droga pnie się powoli i wkrótce będziemy mogli zobaczyć szczyty Tatr. Największe wzniesienie czeka nas przed samą Bukowiną i teraz wyobraźmy sobie fasiągi, które obładowane turystami usiłowały wdrapać się pod miejsce, gdzie czekał pierwszy wypoczynek. Dziś Bukowina Tatrzańska, najwyżej położona polska gmina,  to jeden z najprzedniejszych kurortów z hotelami, pensjonatami i pierwszym na Podhalu zespołem basenów termalnych

My musimy się jednak wspiąć wyżej, na Wysoki Wierch, by po kilku kilometrach być już na kulminacji tutejszych wzniesień i zacząć zjeżdżać serpentynami wśród ograniczającego widok lasu. Ale po chwili wjeżdżamy na wielką Polanę Głodówka, skąd rozpościera się jedna z najpiękniejszych panoram tatrzańskich obejmującą niemal całe góry. Po lewej widzimy zerwy Murania i Tatr Bielskich, na wprost nas piętrzą się Tatry Wysokie z Lodowym, Jaworowymi i dominującą stąd Szeroką Jaworzyńską, Wysoką i Rysami, murem Mięguszowieckich szczytów, Wołoszynem, Świnicą, Giewontem, aż po Kominiarski Wierch. Dobrze zrobić tu krótki odpoczynek w harcerskim schronisku zbudowanym na początku lat 30. XX wieku. Obiekt jest niezwykle przyjazdy i klimatyczny. Stąd właśnie, sztafetami harcerskimi roznoszone jest po Polsce tzw. światełko betlejemskie.

Ruszamy w stronę Tatr, Łysej Polany i drogi do Morskiego Oka. W sezonie ruch może być bardzo duży, dlatego na wycieczkę wybrać trzeba późną wiosnę lub późną jesień. Na rondzie w Wierchu Poroniec skręcamy na Łysą Polanę, z zjeżdżając w dół ostrymi serpentynami możemy zaglądnąć w głąb Tatr Bielskich z Muraniem i Hawraniem na przedzie. Droga ta nosi imię Oswalda Balzera, o czym za chwilę. Łysa Polana to dawne przejście graniczne z którego zostały już tylko budynki. Most na Białce wyprowadziłby nas na Słowacje, a my jedziemy prosto do Morskiego Oka. Podróż kończy się jednak po kilku kilometrach na dużej Polanie Białczańskiej, gdzie znajduje się gigantyczny parking (rezerwacja tylko online). Stąd już, dla wytchnienia pieszo. Zaprzęgi, które dzisiaj wożą turystów do Morskiego Oka są wzorowane właśnie na fasiągach.  W latach 80. XX wieku autobusy PKS dojeżdżały do Polany Włosienica, całkiem blisko jeziora. Przed wojna można było dojechać do samego schroniska. Wielokrotnie urządzano tu wyścigi samochodowe.

Wracamy do ronda na Wierchu Poroniec i kierujemy się w lewo w stronę Zakopanego. To właśnie zasadnicza część drogi Oswalda Balzera zbudowanej w 1902 roku pod naporem rosnącego ruchu turystycznego, a jeszcze w latach 50. jej nawierzchnię stanowił żwir. Kiedyś była trasą widokową, na której niczym w kalejdoskopie pokazywały się kolejne fragmenty Tatr. Rosnący las w ciągu ostatnich 20 lat zasłonił już niemal wszystkie widoki i dziś jest to raczej droga dojazdowa do pięknych tatrzańskich dolin i polan – Rusinowej Polany z pobliskim Sanktuarium Matki Boskiej na Wiktorówkach (samochód najlepiej zostawić na Wierchu Poroniec), Polany Zgorzelisko z dawnym tajnym kompleksem wypoczynkowym dla dygnitarzy partii komunistycznej, a dziś klimatycznym hotelem z fantastycznym widokiem (można wjechać do środka), Doliny Filipka, Zazadniej, czy Brzezin – stąd można dostać się najłatwiejszym, rodzinnym szlakiem na Polanę Gąsienicową i schroniska Murowaniec. Tuż za Brzezinami, z Cyrhli spotyka nas piękny widok na Zakopane i zachodnią część Tatr. I tak wracamy do Zakopanego przypominając tylko, kim był Oswald Balzer i dlaczego ma tu swoją drogę. To urodzony w austriackiej rodzinie historyk prawa, który stał się Polakiem. To on przewodził polskiej delegacji na słynny sąd rozjemczy w Grazu, który w 1902 roku ostatecznie przyznał tereny Morskiego Oka Galicji, a nie Węgrom. Oznaczało to, że jezioro należy do Polski. Na wieść o tym w wielu polskich miasta odbyły się patriotyczne manifestacji.

Trasa piąta – Doliną Popradu. Skalne urwiska, szerokie promenady, leśne tunele i rozległe doliny rzeczne

Region: Beskid Sądecki

Trasa: Nowy Sącz – Stary Sącz – Rytro – Piwniczna-Zdrój – Żegiestów-Zdrój – Mszana – Krynica-Zdrój – Nowy Sącz

Liczba kilometrów: około 98

Oznaczenia drogi: DK 87, DW 971, DK 75

To niemal niereklamowana, jedna z największych atrakcji Beskidu Sądeckiego. Droga z Nowego Sącza do Krynicy-Zdroju, kręta, miejscami wąska, mozolna, ale nie mająca sobie równych widokowo.  Ma zaledwie 66 km, ale atrakcji, jakie oferuje wystarczy zmotoryzowanemu turyście na cały dzień. Zacznijmy od tego, że prowadzi na swoim zasadniczym odcinku wzdłuż Popradu, rzeki nie tak malowniczej  jak Dunajec, ale równie interesującej, bo po pierwsze, także wypływającej z Tatr, ale dokładnie z drugiej strony Głównego Grzbietu, – po drugie,  także ma swój przełom rozdzielający Beskid Sądecki na Pasmo Radziejowej i Jaworzyny. Dodamy do tego niezwykłe zjawisko meandru rzecznego w Żegiestowie-Zdroju, gdzie rzeka zawraca o 180 stopni i gdzie utworzyła półwysep z uzdrowiskową dzielnicą Łopatą Polską. Zaczynając od Starego Sącza, droga wiedzie m.in. przez Rytro (ruiny średniowiecznego zamku), Piwniczną-Zdrój (doskonałe wody lecznicze, urokliwy ryneczek galicyjski), Żegiestów-Zdrój (perły modernistycznej architektury), Milik (dawna łemkowska wieś z drewnianą cerkwią z początku XIX wieku), Muszynę (aspirujący kurort z pijalniami wód mineralnych, sanatoriami i nowoczesnym parkiem aktywnego wypoczynkowym), Powroźnik (cerkiew wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Już jednak same widoki z trasy, zwłaszcza jesienią przyprawiają o zachwyt – są tu skalne urwiska, szerokie promenady, leśne tunele i rozległe doliny rzeczne. Dla porządku dodajemy jeszcze, że Poprad ma też swój spływ flisackimi łodziami. Wszędzie po drodze możemy się zatrzymać i wszędzie na dłużej.

Przystanek obowiązkowy to oczywiście Krynica-Zdrój, jeden z najświetniejszych polskich kurortów, długo rywalizujący z Zakopanem. Oprócz wód leczniczych, atrakcją miejsca są urokliwe knajpki, dobre restauracje i kilka bardzo ciekawych propozycji wycieczkowych, od spaceru na Górę Parkową (jeździ tam także kolejka linowo-terenowa, równolatka kolejki na Kasprowy Wierch) do wyprawy kolejką gondolową na Jaworzynę Krynicką.

Wydostając się z Krynicy wjechać musimy na Krzyżówkę i tu włączyć się w DW 75 prowadzącą wciąż w dół do Nowego Sącza. Jesteśmy po północnej stronie Beskidu Sądeckiego, rzadziej odwiedzanego, ale równie interesującego. Znajdziemy tu kilka ciekawych rezerwatów przyrody (Uhryń, Łabowiec i Borowiec). Trzeba koniecznie zatrzymać się w Łabowej (piękna murowana cerkiew z XVIII wieku, zboczyć kilka kilometrów do słynnego ośrodka pszczelarstwa w Kamiannej i odwiedzić pałac Studnickich w Nawojowej. Na zakończenie oczywiście spacer po Nowym Sączu. 

Polecamy także:

Droga wzdłuż Beskidów

Region: Beskid Wyspowy, Beskid Makowski, Beskid Żywiecki, Beskid Mały

Trasa: Mszana Dolna – Rabka-Zdrój – Jordanów – Maków Podhalański – Sucha Beskidzka – Zembrzyce – Mucharz – Gorzeń Górny – Wadowice

Liczba kilometrów: około 71

Oznaczenia drogi: DK 28

 

Droga Pogórzem Ciężkowickim

Region: Tarnów i okolice

Trasa: Bochnia – Nowy Wiśnicz – Żegocina – Limanowa – Łososina Górna – Nowe Rybie – Łapanów – Chrostowa – Bochnia. Uwaga, trasa bardzo skomplikowana

Liczba kilometrów: około 86

Oznaczenia drogi: DW 965, drogi lokalne

 

Droga przez Beskid Wyspowy

Region: Beskid Wyspowy

Trasa: Limanowa – Stara Wieś – Przełęcz pod Ostrą – Zalesie – Kamienica – Lubomierz – Łętowe – Wilczyce – Jurków – Chyszówki – Słopnice – Limanowa

Liczba kilometrów: około 74

Oznaczenia drogi: DW 968 i drogi lokalne

 

Pętla ojcowska

Region: Jura Krakowsko-Częstochowska

Trasa:  Sułoszowa – Pieskowa Skała – Ojców – Prądnik Korzkiewski – Wielka Wiś – Ujzad – Rudawa – Szklary – Jerzmanowice – Przeginia – Paczółtowice – Czatkowice – Paczółtowice – Sieniczno

Liczba kilometrów: 97

Oznaczenia drogi: drogi lokalne

 

 

 

 

 

Multimedia